Home > Knowledge & Research > Innovatika in media > Computerworld
Rozmowa z Tomaszem Rudolfem, dyrektorem firmy Innovatika – Thinkdom of Business Innovators i wiceprezesem KM.ORG.PL – Stowarzyszenia Praktyków Zarządzania Wiedzą
Pojawienie się nowych narzędzi Web 2.0, a przede wszystkim oswojenie użytkowników z udostępnianiem pewnych informacji może ułatwić wprowadzanie KM w firmie... Czy wobec tego można mówić o KM 2.0, albo o nowej jakości w zarządzaniu wiedzą? Niezależnie od nadawanych zjawiskom numerków, moim zdaniem mamy do czynienia z nową szansą na spełnienie postulatów pierwszych propagatorów zarządzania wiedzą w firmach. Wreszcie widzimy wyraźnie, że przy odpowiednim podejściu można wykorzystać naturalne procesy samoorganizacji, tworzenia wspólnot zainteresowań i wymiany wiedzy między ludźmi. Porażki pierwszych „wdrożeń zarządzania wiedzą” wynikały z błędnego moim zdaniem przekonania, że wszystkie te procesy da się w pełni ustrukturyzować i zaplanować. Rezultatem były skomplikowane, nieelastyczne narzędzia, bardzo dalekie od sposobów myślenia i pracy użytkowników. Dodatkowo - ogromna była wola kontroli wszystkiego, co publikuje się w intranecie czy bazie wiedzy. Wszystko musiało przejść przez ręce nielicznych redaktorów lub menedżerów ds. wiedzy, którzy decydowali o wartości danego dokumentu i możliwości jego publikacji. Narzędzia Web 2.0, takie jak wiki czy blogi, zmieniają statyczne strony w żyjące miejsca rzeczywistej pracy i otwartej dyskusji.
Czy sieci społeczne mogą być Pańskim zdaniem efektywnym narzędziem zarządzania wiedzą w organizacji? A co z innymi narzędziami kojarzonymi powszechnie z Web 2.0, takimi jak blogi (takze foto- i video-) czy narzedziami wiki-(znanych z wikipedii).....
Jeśli chodzi o narzędzia wiki, to widzę tu znaczny potencjał. U nas w firmie od czasu wdrożenia SharePoint Services 3.0 wewnętrzne „Know-How Wiki Innovatiki” rozwija się bardzo szybko. Każdego dnia zauważamy kolejne korzyści z przejścia z komunikacji poprzez kanały takiej jak email na współtworzenie stron w naszej żyjącej platformie wymiany wiedzy. Podobnie jak w Wikipedii, to zawsze wszyscy mamy dostęp do ostatniej, najbardziej aktualnej wersji opisu scenariusza warsztatów, opisu procesu czy metodyki danego typu projektu. Z każdym dniem trudniej nam wyobrazić sobie pracę bez takiego narzędzia.
W dużych organizacjach trudno wiedzieć wszystko o kompetencjach, zainteresowaniach i doświadczeniach kolegów. W związku z tym niezwykle cenne są wszelkie narzędzia, które pozwalają szybko lokalizować osoby, z którymi warto porozmawiać, wymienić się pomysłami czy poprosić o radę. Paradoksalnie łatwiej dziś znaleźć właściwego eksperta szukając poza firmą w serwisach LinkedIn czy GoldenLine niż przeszukując ubogie, wewnątrzfirmowe książki telefoniczne. Myślę że to się zmieni, i duże firmy zaczną rozwijać te narzędzia. W rezultacie funkcjonalności znane z LinkedIn, takie jak stale rozbudowywane profile pracowników, sieci kontaktów, (who knows who), tworzenie grup zainteresowań czy możliwość zadawania pytań (any answers) staną się standardem w firmowych intranetach. Pracownik, odnajdując profil nowego kolegi z innego działu, powinien z łatwością przeczytać o realizowanych przez niego projektach, poprzeglądać tagi ulubionych stron internetowych czy listę aktualizowanych przez niego stron wiki.Blogi to troszkę inna sprawa. Mój ulubiony cytat z bloga Guya Kawasaki mówi, że blogger to „ktoś, kto nie ma nic do powiedzenia, piszący dla kogoś, kto nie ma nic lepszego do roboty”. Zabieganie ekspertów w organizacjach powoduje, że trudno wyobrazić sobie każdego z nich piszącego wewnątrzfirmowego bloga z refleksjami dnia codziennego. Pewien potencjał mogą mieć blogo-podobne strony projektów lub wspólnot praktyków, gdzie użytkownicy zapisują swoje wnioski (klogi - knowledge logs). Oczywiście co innego to publiczne blogi poszczególnych ekspertów czy kadry zarządzającej firm, wykorzystywane jako narzędzie public relations lub zacieśniania relacji z partnerami i klientami firmy – te będą się prawdopodobnie dalej rozwijać, choć pytanie czy ma to jakikolwiek związek z zarządzaniem wiedzą sensu stricte.
Jak organizacje moga wspomóc i opanować ten żywiołowy ruch Web 2.0 by wykorzystać go do swoich celów?
Na pewno warto zacząć od poznania tych nowych narzędzi, ich zalet i ograniczeń. Niech kadra zarządzająca założy profile na LinkedIn czy del.icio.us – myślę że wtedy łatwiej będzie jej odkryć zastosowania w kontekście danej firmy. Większość z narzędzi Web 2.0 jest łatwo dostępna i by zacząć prototypowanie pewnych rozwiązań nie są potrzebne duże inwestycje. Na pewno jest za to potrzebna otwartość na tego typu innowacje oraz gotowość na zwiększanie przejrzystości organizacji i demokratyzację przepływu informacji. Web 2.0 wymusza Management 2.0. Na pewno nie wszyscy są na to przygotowani – zwłaszcza zhierarchizowane, autokratycznie zarządzane firmy...
Czy w Polsce miał Pan już może doczynienia z zastosowaniem podobnych narzędzi w KM?
Na pewno nie jest to jeszcze powszechne – z moich rozmów wynika że nawet firmy informatyczne – naturalni pionierzy - nie zawsze korzystają z tego typu narzędzi. W ramach Stowarzyszenia Praktyków Zarządzania Wiedzą próbowaliśmy wdrażać kilka lat temu pionierskie rozwiązanie typu wiki szwajcarskiej firmy Metalayer. Jej autorzy przekonywali nas, że „śmierć emaila jest blisko”, a przyszłością jest komunikacja i wymiana wiedzy z wykorzystaniem tego typu platform współpracy. Znowu, jak w przypadku wszystkich narzędzi KM, okazało się, że dla sukcesu kluczowe jest określenie celów biznesowych i motywacji użytkowników dla korzystania z danego narzędzia. Jak mówił podczas naszego kongresu KM Poland Prof. Karl Erik Sveiby – „Nie mówicie o zarządzaniu wiedzą – mówicie wyłącznie o biznesie”.